Wiadomości

Nowelizacja ustawy o obrocie ziemią. Lubelskie PSL protestuje

Krzysztof Hetman i Sławomir Sosnowski

Fot.: SKO

Krzysztof Hetman i Sławomir Sosnowski

- To zagrożenie dla polskiego rolnictwa, jego przyszłości i rozwoju przedsiębiorczości – mówi PSL o projekcie nowej ustawy PiS. Według ludowców już żaden rolnik nie będzie mógł zostać wójtem czy burmistrzem.

Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu Sejm przyjmie nowelizację ustawy regulującą obrót ziemią w Polsce. Projekt nowelizacji został już przygotowany, mimo że latem zeszłego roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o ziemi autorstwa PSL.

Bądź na bieżąco. Polub nas na Facebooku! 

– Obecna propozycja jest szkodliwa. Dlatego rozpoczynamy na Lubelszczyźnie akcję informacyjną pokazującą „dobrą zmianę”, jaką niesie ta nowelizacja – mówi Krzysztof Hetman, europoseł i prezes lubelskiego PSL. – Każde gospodarstwo otrzyma przygotowane przez nas ulotki i zorganizujemy spotkania w każdej gminie – dodaje.

Przypomnijmy, że PiS chce "uszczelnić" obrót ziemią, bo od maja ziemię w Polsce będą mogli kupować cudzoziemcy. Ministerstwo Rolnictwa chce, żeby na najbliższe 5 lat  w ogóle wstrzymać sprzedaż państwowych gruntów. W projekcie ustawy jest też nowa definicja rolnika indywidualnego. I najważniejsze – właścicielem ziemi ma być właśnie rolnik.

Według PSL w przygotowywanym prawie jest mnóstwo niejasności. – Może się okazać, że po wejściu tego prawa w życie przestanę być rolnikiem – mówi marszałek województwa, Sławomir Sosnowski, który ma 60-hektarowe gospodarstwo produkujące rocznie ok. tys. sztuk tucznika. – Jestem ubezpieczony w ZUS, a według PIS rolnikiem jest tylko osoba ubezpieczona w KRUS. Nadal będę czuł się rolnikiem, ale zamknięta zostanie dla mnie – i dla rzeszy innych osób – droga skorzystania z unijnych funduszy dla rolnictwa. To zablokuje rozwój wsi – dodaje Sosnowski.

Zdaniem PSL, rolnik chcący np. zostać wójtem czy burmistrzem, który wygra wybory, według prawa przestanie być rolnikiem. PSL przewiduje też problemy z dziedziczeniem ziemi, bo ma ją dostać tylko dziecko rolnika, też rolnik. - Właściciel kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu może ją zapisać w testamencie swoim dzieciom. Rolnik, który spisze testament, nie będzie miał pewności, że zostanie wykonany – mówi Sosnowski.

Kilka dni temu w Sejmie wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski tłumaczył: - W projekcie nowelizacji nie ma regulacji, które można by uznać za naruszenie prawa dziedziczenia, nie mamy do czynienia z żadną nacjonalizacją.

To jednak PSL nie przekonuje, bo według ludowców to właśnie nacjonalizacja. – PiS chce zrobić to, co nie udało się władzy komunistycznej – grzmi Hetman.

Chodzi dokładnie o obawy, że po śmierci rolnika ziemię (jeśli ma ją przejąć dziecko – nie rolnik) kupi Agencja Nieruchomości Rolnych. Kłopot ma być też z przekształceniem ziemi rolnej pod cele przemysłowe. Grunt będzie można sprzedać osobie, która nie jest rolnikiem, ale na to będzie musiał się zgodzić prezes Agencji Nieruchomości Rolnych. Przy czym sprzedający będzie musiał udowodnić, że nie było rolników wśród potencjalnych kupujących. 

Krzysztof Gluchowski, lubelski poseł PiS zasiadający w sejmowej komisji rolnictwa uspokaja: - To dopiero projekt i pracujemy nad nim. Dochodzą do nas różne głosy, wiele z uwag otrzymuję na spotkaniach z rolnikami i wszytskie weźmiemy pod uwagę - zapewnia. - Opozycja ma swoje prawa i ma też prawo zgłaszać uwagi. Dobrze, że są, ale jest za wcześnie, żeby bać się nowego prawa. Generalnie idea ustawy jest bardzo dobra i sądzę, że rolnikom nie stanie się żadna krzywada.

Sławomir Skomra

Komentarze (56)

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.